Historia

  WSPOMNIENIE

„Zdałem sobie sprawę, że prawdziwą wartość drugiego człowieka odkrywamy dopiero wtedy, kiedy już go nie ma. Jak skarb, który trzymało się w dłoni, ale bezwiednie pozwoliło mu się wyślizgnąć przez palce. Życie nieczynne jest to śmierć przed zgonem. Niełatwo jest żyć po śmierci. Czasem trzeba na to stracić całe życie”./ S. J. Lec/
 
            Milczeć – czy mówić ! ?   . Są sytuacje  w których milczeć by wypadało , gdyż każde słowo staje się nie takie jakie chciałoby się wypowiedzieć .
 
Do takich sytuacji należy  odejście osoby bliskiej , zasłużonej dla naszej społeczności. 
 
Pogrążeni w smutku  pożegnaliśmy w dniu 11 stycznia naszego kolegę   Ś.+P. Stanisława  Grochala, którego śmierć jest dla Całej Społeczności Janowic ogromnym ciosem . Jest nam niezwykle ciężko  rozstać się z człowiekiem , którego życie , praca zawodowa , tak wiele wnosiły w naszą niedawną codzienność. 
 
Zapewne najciężej jest pogodzić się ze stratą kogoś , kto stanowił nierozerwalną część naszej codzienności , kto był w niej obecny zawsze o każdej porze dnia i nocy. Do jego obecności przyzwyczailiśmy się w sposób szczególny.
 
Był zawsze tam , gdzie coś można było zrobić dla społeczności , której przewodził przez wiele lat jako sołtys. Był organizatorem wielu akcji społecznych – przecież to za Jego sołtysowania powstało wiele nowych inwestycji  we wsi Janowice. Pracując społecznie w wielu innych organizacjach organizował pomoc żywnościową dla osób takiej pomocy potrzebujących. Podejmując pracę po ukończeniu szkoły średniej i odbyciu zasadniczej służby wojskowej w Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Koźmicach Wielkich a potem pracując w gminie samorządowej w Wieliczce zawsze był blisko wiejskich spraw Janowic i sąsiednich miejscowości. Wiele nauczył Go  – bardzo zaangażowany w życie społeczności wiejskiej poprzedni  sołtys , jego wujek śp. Józef Kowal.   
 
Staszek był  współorganizatorem naszego Stowarzyszenia Wspierającego Rozwój Wsi Janowice” Tradycja dla Przyszłości”, które pozostaje żywym pomnikiem Jego pomysłów i zaangażowania, był naszym dobrym kolegą , zawsze gotowym do pomocy, był zawsze uczynnym i skromnym człowiekiem.
 
Wspominamy niezliczone sytuacje , kiedy służył nam radą i pomocą . Chętnie umiał dzielić się swoim doświadczeniem. Mógł jeszcze wiele zrobić dla naszej społeczności.
 
Śmierć  bliskiej osoby jest zawsze ciosem . Dziś ten cios przyjmujemy  wszyscy razem , bo Jego brak odczuje cała nasza wiejska społeczność . Dziś jest coraz mniej ludzi tak szybko , sprawnie i skutecznie  reagujących na ludzkie potrzeby i problemy a takim był Stanisław. Nikt kto u Niego szukał pomocy , nie został przez Niego odrzucony.
 
Pamiętajmy nie odszedł na zawsze – co najwyżej odeszło jego ciało , jednak pamięć jest długotrwała a życie duszy przecież nieśmiertelne.
 
Dziękujemy Ci Staszku ,że dane nam wszystkim było być kiedyś z Tobą.  Żegnamy Cię dziś w wielkim smutku , ale także z wiarą w sercu ,że spotkasz się na drugim brzegu życia  z tymi  którzy  Cię uprzedzili  i tymi którzy przyjdą Tam po Tobie , ale także z wiarą  w sercu ,że Bóg wynagrodzi Ci to krótkie , ale jakże pełne pracy - trudne życie.
 
Życie dalej biec będzie. Społeczeństwo Janowic wybierze nowego sołtysa. Liczymy, że Jego praca społeczna zapisze się  tak samo dobrze w kartach historii Janowic , jak praca Jego poprzednika.      
 
                                                                          
                                                                                                                                      
Mieszkańcy Wsi Janowice 
Janowice, dnia 12 stycznia 2008 r.

Znani z Janowic

 
 
 

Historię jak wiadomo tworzą miejsca i ludzie. Jedną z wielu zasłużonych postaci, wpisanych na stałe w krajobraz historyczny Janowic był ks. Józef Hojoł


 
Duszpasterz, poeta, działacz niepodległościowy, urodził się 3 grudnia 1910 r. w Janowicach nad rzeką Wilgą, gdzie spędził dzieciństwo i lata chłopięce. Motyw rodzinnego domu i rzeki powtarza się później w jego wierszach. Ojciec Józefa Hojoła, Stanisław prowadził młyn wodny i gospodarował na kilkumorgowej roli. 5-letni Józef stracił ojca, który poległ podczas I wojny światowej na froncie włoskim. Przyszły kapłan szkołę powszechną ukończył w Janowicach. Następnie uczęszczał do gimnazjum św. Jacka w Krakowie, gdzie ukończył klasy od I-IV. codziennie pieszo wędrował z Janowic do Wieliczki (6 km)  skąd pociągiem dojeżdżał do Krakowa. Matka, Maria z domu Batko, wyszła powtórnie za mąż, sprzedała gospodarstwo w Janowicach i kupiła inne we Frydrychowicach, niedaleko Wadowic. Józef dalszą naukę kontynuował w Państwowym Męskim Gimnazjum im. Marcina Wadowity w Wadowicach. Warto przypomnieć, że szkołę tę ukończył Karol Wojtyła. Już w Gimnazjum ujawnił się i rozbudził talent poetycki Józefa, 1928 roku został wydrukowany zbiór utworów poetyckich w „Lutni Szkolnej”. Po zdaniu matury odbył roczne przeszkolenie wojskowe w podchorążówce w  Śremie nad Wartą. Zgodnie z powołaniem w 1931 roku podjął studia na Wydziale Teologicznym na UJ, które ukończył w 1937 przyjęciem święceń kapłańskich z rąk Metropolity Krakowskiego Księcia Adama Sapiechy. Pierwszą jego posadą była parafia Zebrzydowice koło Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie był wikariuszem. Po wybuchu II wojny światowej w stopniu porucznika służył jako kapelan w Armii Kraków. Z wojskiem dotarł do Lwowa skąd powrócił do Zebrzydowic. Tu wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, przyjął pseudonim „Krzepa” i pełnił funkcję kapelana oddziału partyzanckiego. W klasztorze Bernardynów w Kalwarii prowadził tajne nauczanie. W 1942 roku został przeniesiony do Rabki. W roku 1943 wstąpił w szeregi Armii Krajowej, zmienił pseudonim na „Ojciec” i był również kapelanem. Po wojnie uczył religii w Prywatnym Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym  dr Jana Wieczorkowskiego oraz Gimnazjum im. Św. Teresy w Rabce. Sprawował opiekę duszpasterską nad drużynami harcerskimi, opiekował się kołami Katolickiej Młodzieży Męskiej i Żeńskiej. W tym czasie na Podhalu działały liczne oddziały antykomunistycznej partyzantki pod przywództwem Józefa Kurasia  ps. „Ogień” zwane przez ówczesną władzę „bandami”. W roku 1948 ks. Hojoł został aresztowany i skazany na 6 miesięcy więzienia za – jak przeczytać można w akcie oskarżenia –,,(....) odprawianie za opłatą nabożeństw kościelnych za pamięć poległych członków bandy „Wiarusy”. Po wyjściu z więzienia w maju 1949 roku do Rabki już nie powrócił. Kuria przeniosła go do parafii Dobrego Pasterza w Krakowie, gdzie krótko pełnił obowiązki wikariusza, gdyż 13 stycznia 1950 roku został ponownie aresztowany. Wojskowy Sąd Rejonowy oskarżył go, m.in. „(...) podejrzany Hojoł Józef przez okres 1945-1946 roku kilkakrotnie bywał w bandzie „ Ognia” gdzie odprawiał dla bandytów nabożeństwa i obdzielał ich medalikami z wizerunkami świętych kościoła rzymsko-katolickiego itp. Sąd skazał ks. Józefa Hojoła na karę 12 lat więzienia. Na podstawie amnestii złagodził orzeczoną karę do 8 lat. Podczas śledztwa poddawany był torturom. Stosowano wobec niego najcięższe represje. Większą część kary odsiedział w ciężkim więzieniu we Wronkach. W czasie tzw. „odwilży” w 1955 roku został zwolniony z więzienia. Po podratowaniu nadszarpniętego przeżyciami więziennymi zdrowia, podjął funkcję administratora parafii w Gruszowie w gminie Raciechowice. Następnie został proboszczem w Giebułtowie. Tę posługę pełnił 30 lat, władze kościelne uhonorowały go funkcją dziekana bolechowickiego. Po przejściu na emeryturę zamieszkał w Domu Księży Chorych w Swoszowicach. Zmarł 19 lipca 1996 roku, pochowany został we Frydrychowicach wśród grobów rodzinnych.  Sąd Wojewódzki w Krakowie postanowieniem z dnia 9 lutego 1993 roku uniewzasłużonych postaci, wpisanych na stałe w krajobrazinnił księdza Józefa Hojoła i stwierdził że był represjonowany : „za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”. W,, postanowieniu Sądu Wojewódzkiego w Krakowie z dn. 20 maja 1996r.’’  w sprawie odszkodowania (którego nie przyjął, o czym jest mowa w  filmie  wyemitowanym przez TVP1 ,,Ks. Józef Hojoł’’ ) czytamy m.in. : „w toku prowadzonych śledztw  wnioskodawca podawany był okrutnym przesłuchaniom, podczas których stosowano wobec niego przemoc fizyczną oraz poniżano godność osobistą. Doznał w związku z tym uszkodzeń ciała ( wybite zęby, uszkodzenie słuchu). Ks. Hojoł przez całe życie pisał wiersze. Drukiem ukazał się tomik jego wierszy pod tytułem „ pamiętam”. Najbardziej znanym utworem księdza jest ,,Pieśń jubileuszowa’’ napisana w 1936 roku z okazji 25 rocznicy Sakry biskupiej Metropolity Krakowskiego Księcia Adama Stefana Sapiechy .O działalności ks. Józefa Hojoła przeczytać można w książkach o zbrojnym podziemiu na Podhalu. Rok po śmierci wychowankowie z Rabki wmurowali tablicę pamiątkową ku jego czci. W Giebułtowie znajduje się ulica im. ks. Józefa Hojoła. W Rabce jedna z nowych ulic też będzie nazwana jego imieniem. Sołtys wsi Janowce, Henryk Kowal, wspólnie z grupą mieszkańców poddali pomysł uhonorowania swojego wybitnego rodaka tablicą pamiątkową w Kościele Parafialnym p.w. Podwyższenia  Krzyża Świętego w Janowicach.
 
Kolejną postacią wpisaną na stałe  w krajobraz historyczny Janowic jest Patronka Szkoły Zofia Stryszowska 


Urodziła się 19 stycznia 1905r. w Janowicach. Pochodziła z wielodzietnej chłopskiej rodziny / 13 dzieci /. W 1911r. rozpoczęła naukę w Szkole Podstawowej w Janowicach, a po 4 latach kontynuowała edukację w Szkole Powszechnej w Wieliczce, którą ukończyła w 1921r. Po ukończeniu szkoły powszechnej uczęszczała do Seminarium Nauczycielskiego w Wieliczce. W 1927 roku po zdaniu matury uzyskała kwalifikacje tymczasowego nauczyciela szkół powszechnych i podjęła pracę w Olzie k. Wodzisława Śląskiego. Po zdaniu egzaminu praktycznego 1930r. została nauczycielką stałą. W ramach ruchu służbowego została decyzją Ministerstwa Oświaty przeniesiona na Pomorze Wschodnie, gdzie pracowała 8 lat. Po śmierci ojca cały czas łoży na utrzymanie swoich pozostałych nieusamodzielnionych braci i sióstr. Tam zastała ją drugą wojna światowa. We wrześniu 1939r. w pośpiechu opuszcza Pomorze uciekając przed okupantem niemieckim. W latach 1939-1941 pozostaje bez pracy. Dzięki rodzinie mogła przetrwać pierwsze lata hitlerowskiej okupacji, gdyż uciekając z Pomorza zabrała tylko rzeczy osobiste. Po roku pracy w Szkole Podstawowej w Rzeszotarach podejmuje podejmuje w roku 1942 pracę w Szkole Podstawowej w Janowicach. Od roku 1942 jest kierowniczką Szkoły Podstawowej w Janowicach, pełniąc tą funkcję do roku 1962. Od dnia 1 września 1943r. do dnia wyzwolenia pracowała w zorganizowanych kompletach tajnego nauczania w zakresie szkół podstawowych i niższych klas gimnazjalnych. Komplety tajnego nauczania były przedłużeniem ramienia Polskiego Ruchu Oporu. W tym czasie wchodziła w skład Gminnej Komisji Oświaty i Kultury powołanej przez Tajny Okręg Powiatowy na wniosek Delegatury Rządu Londyńskiego. Komisja ta przeprowadziła egzaminy w zakresie pełnej szkoły podstawowej i niższych klas gimnazjalnych. W latach powojennych, kierowniczka szkoły Zofia Stryszowska prowadziła dobudowę budynku Szkoły w Janowicach oraz nadzorowała kapitalny remont starego budynku szkolnego. W okresie walki PRL o pełną świeckość szkoły, nie podporządkowała się zarządzeniom władz oświatowych i walczyła o utrzymanie religii w szkole i symboli religijnych. W tej sprawie przedstawiła swoje stanowisko na zebraniu kierowników w Krakowie. W związku z tym była zatrzymana na parę godzin w areszcie. W roku 1959 nauka religii i emblematy religijne usunięte zostały ze szkół wszystkich typów, mimo oporu nauczycieli i rodziców. Za swój stosunek do tych spraw była później przez wiele lat szykanowana i pomijana przy awansach. Godnie znosiła upokorzenia, nie dopominając i nie walcząc o swoje. Po trzech latach w roku 1962 przeniesiona została na emeryturę. W okresie swej pracy była osobą inicjującą działalność kulturalną w swoim środowisku, prowadziła zespół teatralny, pracowała z kobietami wiejskimi. Przez kila kadencji była radną GRN w Koźmicach Wielkich - jako bezpartyjna działaczka wsi Janowice. Będąc osobą samotną, całkowicie poświęca się dzieciom i młodzieży. Pomagała finansowo uzdolnionym dzieciom z biednych rodzin, bezinteresownie, bez rozgłosu, tym, które uczęszczały do szkół średnich lub wyższych. Zofia Stryszowska była wzorem pracowitości, sumienności i oddania swojemu środowisku. Umiera 12 lutego 1983r. 
 
Kolejną znaną postacią pochodzącą z Janowic był dziennikarz, założyciel i wieloletni  prezes Stowarzyszenia Folklorystycznego "Teatr Regionalny" 

 
Piotr Płatek 
Strona zbudowana z Kopage
← Zbuduj swoją teraz
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Znajdź nas na Facebooku
Powered by Kopage
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem
Powered by Kopage